Wzór Listu Motywacyjnego Kierowca Autobusu

Wzór Listu Motywacyjnego Kierowca Autobusu

Wzór Listu Motywacyjnego dla Kierowcy Autobusu:

Wzór listu motywacyjnego dla Kierowcy Autobusu przygotowany jest dla osób posiadających prawo jazdy uprawniające do kierowani autobusami oraz aktualny kurs na przewóz osób. Wzór dokumentu opracowano pod kątem pracy w firmie przewozowej lub miejskiej firmie komunikacyjnej. Kandydat na w/w stanowisko pracy musi odznaczać się dobrym stanem zdrowia i być w pełni dyspozycyjny. Dodatkowym atutem jest doświadczenie w kierowaniu autobusami.


Informacje o pliku:

  • Format: PDF, DOC, ODT
  • Rozmiar: 810 KB
  • Liczba znaków: 1967
  • Data dodania: Listopad 2017

Pobierz wzór Listu Motywacyjnego dla Kierowcy Autobusu:

Aby pobrać wzór listu motywacyjnego należy kliknąć link poniżej, wybrać pakiet oraz sfinalizować zamówienie.

Wzór listu motywacyjnego Kierowca Autobusu

Zaufaj specjalistom:

List motywacyjny jest rozwinięciem Curriculum Vitae. Spośród ponad 500 szablonów dokumentów aplikacyjnych dostępnych na stronie MasterCV.pl, znajdują się również przykłady listów motywacyjnych. Wszystkie wzory pisane są przez osoby posiadające odpowiednie doświadczenie nabyte w trakcie wielu szkoleń i pracy w firmach Human Resources w kraju.

Poniższy wzór listu motywacyjnego dla Kierowcy Autobusu dostępny jest w trzech formatach: PDF, DOC oraz ODT. Dzięki temu każdy bez problemu otworzy oraz będzie mógł edytować treść przy pomocy programów: Libre Office, Microsoft Office oraz Adobe Reader. Również wszystkie szablony listów motywacyjnych mają dwie wersje: tradycyjna oraz kreatywną.

Paczka z przykładem listu motywacyjnego dla Kierowcy Autobusu trzeba pobrać ze strony i kolejno zapisać na komputerze. Wzór spakowany jest w formacie .zip, który trzeba rozpakować. Wybieramy wersję, którą chcemy edytować i przystępujemy do edycji szablonu. Na końcu trzeba pamiętać, żeby zatwierdzić wynik naszych zmian.

Wzór Listu Motywacyjnego Kierowca Autobusu porady:

Jeśli znasz osobę, która zajmuje się prowadzeniem rekrutacji, warto wpisać jej imię i nazwisko jako adresata dokumentu. Jeśli nie, wystarczy podać funkcję tej osoby i nazwę firmy wraz z danymi adresowymi.

Wiadomość e-mail z dokumentami rekrutacyjnymi musi mieć tytuł, adresata oraz krótką informację, że aplikujemy na dane stanowisko. Warto podać nr referencyjny w temacie wiadomości. W załączeniu przesyłamy dokumenty.

Aby być pewnym, że nie popełniło się błędów, warto po napisaniu dokumentu jeszcze raz go przejrzeć lub poprosić o to kogoś innego.

List motywacyjny nie może zawierać pustych, nic nie wnoszących zdań, które pięknie brzmią, ale nic nie mówią o ich autorze. Trzeba przytaczać zdarzenia i fakty z własnego życia, które opisują cechy przyszłego pracownika.

List motywacyjny nie jest powieleniem Curriculum Vitae. Są to dwa całkowicie różne dokumenty, które nie mają się powielać, a wzajemnie uzupełniać. Razem stanowią komplet dokumentów aplikacyjnych.

Gdy twoje CV spodoba się osobie prowadzącej rekrutacje, to można być pewnym, że również będzie chciał zobaczyć list motywacyjny. Dlatego ważne jest aby był to dokument napisany starannie. Ponieważ to właśnie on może przesądzić czy dostaniesz daną pracę.

Dokumenty aplikacyjne należy przekonwertować do formatu PDF, dzięki czemu będziesz miał pewność, że dokumenty będą wyglądały tak samo na każdym komputerze.

Treść listu motywacyjnego powinno się rozpocząć zwrotem grzecznościowym „Szanowna Pani/ Szanowny Panie”.

A na blogu piszą:

Niedawno „Rzeczpospolita” podała, że żadna inna branża w Polsce nie rośnie tak dynamicznie pod względem tworzonych miejsc pracy jak tzw. sektor usług dla biznesu. Aktualnie zatrudnienie w tym sektorze szacuje się na 120 tys. pracowników. W 2014 roku ta liczba ma wzrosnąć do 140 tys.
W tym kontekście często pojawiają się skróty BPO oraz SSC (czasem np. w ogłoszeniach o pracę występują łącznie: BPO/SSC). Co się za tym kryje?
BPO (Business Process Outsourcing) to w uproszczeniu outsourcing, czyli wyzbycie się przez daną firmę jakiejś części swojej działalności, np. usług IT, księgowości, kadr, telemarketingu. Firmy stosujące model BPO rezygnują z ww. działów w ramach swoich struktur i zakupują je u wyspecjalizowanych zewnętrznych usługodawców, często zlokalizowanych w innych krajach, a wręcz na innych kontynentach. Typowym przykładem kraju słynącego z oferowania usług outsourcingowych są Indie, które mają rozbudowany sektor centrów usług IT obsługujących wiele światowych korporacji.
Z kolei SSC w tym kontekście nie oznacza bynajmniej włoskiego klubu piłkarskiego SSC Napoli, tylko centra usług wspólnych (Shared Services Centers). Są to wydzielone ośrodki usługowe pracujące na zlecenie macierzystej organizacji, którą na ogół jest międzynarodowy koncern posiadający oddziały w wielu państwach. Mamy tu więc do czynienia ze swego rodzaju outsourcingiem w ramach tej samej korporacji X, która decyduje, że zamiast powielać działy IT we wszystkich krajach, stworzy jedno własne centrum IT w Polsce, które będzie obsługiwać wszystkie oddziały firmy X na całym świecie. Różnica w stosunku do BPO polega więc na tym, że firma X nie zdaje się na zewnętrznego dostawcę Y, lecz zamawia pewne usługi w swoim zagranicznym centrum usług.
Trend biznesowy BPO/SSC wziął się z dążenia do redukcji kosztów i skłonności do przekazywania obszarów działalności firmy, które nie stanowią jej „core business”, czyli nie są dla niej strategicznie ważne do zewnętrznego podmiotu.
Właściwie wypadałoby się cieszyć z tego modelu biznesowego, który sprawia, że w Polsce powstają nowe miejsca pracy. Jednak nie bylibyśmy sobą, gdybyśmy nie mieli powodów do narzekań. Czasem są to narzekania malkontentów, którym nigdy nie można dogodzić, czasem jednak mają one swoje uzasadnienie. Bo usługi dla biznesu rozwijają się tylko w krajach o niskim poziomie płac. A zatem Polska jest atrakcyjna jako miejsce centrów usług dzięki niskim płacom i dość elastycznym możliwościom pozbywania się pracowników, którzy nierzadko pracują na zlecenie, a nie na umowę stałą. Im bardziej płace u nas będą rosły, tym mniej będziemy atrakcyjni dla centrów usług i tym chętniej będą one wybywać na wschód. Jak wiadomo, sorry Winnetou, biznes jest biznes.
A zatem podsumowując: wszystkim malkontentom warto przypominać, że w sytuacji kilkunastoprocentowego bezrobocia i wielkich problemów z pracą dla młodych nawet średnio atrakcyjne oferty BPO/SSC są znacznie lepsze niż nic. Z drugiej strony: ślepych entuzjastów warto przywracać na ziemię pokazując, że to, że BPO/SSC tworzą u nas miejsca pracy nie oznacza jeszcze raju na ziemi, bo konkurujemy niskimi płacami i niekoniecznie przyciągamy innowacyjne centra badawcze znanych koncernów, ale raczej siermiężne call-centers czy ewentualnie centra „fakturowo-księgowe”.