Wzór CV Kierowca Autobusu

Wzór CV Kierowca Autobusu

Wzór CV dla Kierowcy Autobusu:

Zawód kierowcy jest bardzo odpowiedzialny, w szczególności Kierowcy Autobusów. W pierwszej kolejności od kandydatów wymagane jest prawo jazdy kat. D oraz ukończony kurs przewozu osób lub świadectwo kwalifikacji. Kandydat cechować się powinien również dobrym stanem zdrowia, brakiem przeciwwskazań do pracy w nocy oraz silną motywacją do pracy. Pracodawca oferuje stabilne zatrudnienie, atrakcyjne zarobki i atrakcyjne szkolenia.


Informacje o pliku:

  • Format: PDF, DOC, ODT
  • Rozmiar: 960 KB
  • Liczba znaków: 2010
  • Data dodania: Listopad 2017

Pobierz wzór CV dla Kierowcy Autobusu:

Aby pobrać wzór CV należy kliknąć link poniżej, wybrać pakiet oraz sfinalizować zamówienie.

Wzór CV Kierowca Autobusu

Zaufaj specjalistom:

Baza Curriculum Vitae oraz innych dokumentów aplikacyjnych mieszczących się pod adresem MasterCV.pl mieści prawie 500 różnych przykładów Curriculum Vitae, listów motywacyjnych, podań oraz życiorysów. Wszystkie te dokumenty zostały przygotowane przez specjalistów w zakresie rekrutacji. Dzięki temu możesz być pewien, że dostajesz przykład CV najlepszej jakości.

Dostępny powyżej szablon Curriculum Vitae dla Kierowcy Autobusu jest do pobrania w dwóch wersjach: w wersji tradycyjnej oraz w wersji kreatywnej. Dodatkowo każdy dokument zapisany jest w następujących formatach: DOC, ODT i PDF, dzięki czemu otworzyć szablony przy pomocy programów Adobe Reader, Microsoft Office oraz Libre Office.

Pobrany plik w spakowanym formacie .zip należy pobrać i zapisać w naszym komputerze, następnie należy go otworzyć i wybrać interesujący nas wzór CV dla Kierowcy Autobusu. Na końcu edytujemy dokument wstawiając tam własne dane. Tak stworzone Curriculum Vitae daje pewność, że nasz dokument jest dobrze napisany a także posiada wszystkie przymioty dobrego Curriculum Vitae.

Wzór CV Kierowca Autobusu porady:

Curriculum Vitae funkcjonalne jest dokumentem, w którym najważniejsze są posiadane umiejętności kandydata zdobyte we wcześniejszych pracach. Trzeba je umieć udokumentować i opisać na przykładach.

Przed stworzeniem Curriculum Vitae trzeba przeanalizować ofertę pracy na jaką odpowiadamy i zwrócić uwagę na profil firmy. Trzeba sprawdzić czego oczekuje od osób aplikujących pracodawca.

Curriculum Vitae artystyczne zarezerwowane jest dla zawodów twórczych takich jak projektanci, webmasterzy oraz inni artyści. Jest tu całkowita swoboda w doborze formy wyrazu. Najważniejsze jest jest tutaj wywarcie dobrego wrażenia na pracodawcy. Jest to dokument dla osób, które w swojej pracy muszą wykazać się dobrym smakiem oraz pomysłowością.

Curriculum Vitae nie jest dokumentem szablonowym lecz naszą autopromocją, która powinna zainteresować pracodawcę. Wzorcowe CV ma wyróżniać aplikanta spośród innych osób, podkreślając jego umiejętności i referencje.

Przed przystąpieniem do redagowania Curriculum Vitae należy przeprowadzić wstępną autoanalizę, w której trzeba przyjrzeć się własnej osobie i przeanalizować czego wymaga od nas przyszły pracodawca.

Osoby z bogatym doświadczeniem zawodowym powinny wpisać tylko te prace i umiejętności, które są przydatne lub zbieżne z nowym stanowiskiem pracy.

CV chronologiczne to najpopularniejszy typ dokumentu. Zawarte w nim informacje są poukładane odwrotnie chronologicznie, czyli od najnowszych i kończą na najstarszych. W każdym wzorze CV muszą się znaleźć informacje o ukończonych szkołach, zatrudnieniu, posiadanych umiejętnościach, szkoleniach oraz nasze cechy charakteru wraz z zainteresowaniami.

Curriculum Vitae jest inaczej życiorysem zawodowym, czyli opisem historii zatrudnienia.

Kilka uwag z bloga:

Jakiś czas temu przetoczyła się przez media dyskusja o humanistach. Czy nieszczęśni humaniści są jeszcze komukolwiek potrzebni w tym kraju? Czy ktoś w ogóle jeszcze powinien ich kształcić? Czy państwo powinno z publicznych pieniędzy finansować kierunki studiów, które opuszczają absolwenci skazani na pożarcie na rynku pracy, bezrobocie i frustrację? Czy studiowanie kierunków humanistycznych przynosi komukolwiek jakikolwiek pożytek poza przyjemnością studiującego, który w ten sposób zaspokaja swoje potrzeby hobbistyczne, hedonistyczne i inne?
Pretekstem do dyskusji stały się doniesienia o likwidacji filozofii na Uniwersytecie Białostockim i problemach innych kierunków humanistycznych w Polsce.
A zatem co z tymi humanistami? Czy są tylko darmozjadami i egoistami, którzy marnotrawią publiczne pieniądze dla własnej przyjemności? (A potem życie gotuje im gorzką zemstę za ich lekkomyślność, bo po 5 latach uczelnianej przechowalni trafiają prosto na bruk na twardym rynku pracy…).
Szczerze mówiąc pytanie o humanistów wydaje mi się pytaniem zastępczym. Oczywiście mamy nadprodukcję humanistów, szczególnie w różnej maści setkach szkół prywatnych, które trudno uznać za kuźnie ekspertów z najwyższej półki, ale rozgrywanie opozycji humaniści-reszta świata jest równie absurdalne jak pytanie czy ludzie w okularach powinni dostawać prawo jazdy.
Prawdziwym problemem – w moim odczuciu – jest 1) jakość studiów, 2) częste oderwanie studiów od jakiejkolwiek praktyki rynkowej i wreszcie – 3) kondycja samego rynku pracy i mentalność pracodawców.
Po pierwsze – jakość. Chodzi mi tu nawet nie o to, że nie mamy w Polsce Harvardu czy Oxfordu, bo nie ma co się niepotrzebnie wpędzać w kompleksy, ale… Coś w tym jednak jest, że na Zachodzie (ale też w Azji) ludzie stają na głowie, żeby dostać się do dobrych uczelni, których ukończenie – nieważne, czy będzie się absolwentem politologii, ekonomii czy informatyki – pozwoli wyróżnić się absolwentowi na rynku pracy. U nas, nie wiem dlaczego, te różnice nie funkcjonują. Pamiętam, jak swego czasu słyszałem od wykładowców o różnych „elitarnych” kierunkach na mojej alma mater, a później okazywało się, że deklaracje o „elitarności” nie mają się nijak do rzeczywistości po ukończeniu skądinąd trudnych i ciekawych studiów. Dlaczego ludzie, którzy przeszli przez trudne sita egzaminacyjne itp. nie mają prawa do dyplomu, który wyróżniałby ich z tłumu?
Po drugie – praktyka. Dlaczego studia u nas uczą teorii, teorii, teorii, wbijania do głowy wykładów i podręczników, nierzadko podręczników napisanych przez samych wykładowców lub ich ulubionych guru? Dlaczego tak mało jest prac projektowych w grupach? Mało prezentacji? Mało kontaktu z rzeczywistością pozauczelnianą – np. mało praktyk? Na pewno jedno zmieniło się bardzo na plus od czasu wejścia do UE, że studenci mogą i dość masowo wyjeżdżają za granicę, na wymiany – to jest też poniekąd odpowiedź na pytanie, dlaczego potem mamy masową emigrację, bo kto zaznał normalności życia w kraju bogatszym, odbiurokratyzowanym i przyjaźniejszym dla obywatela, nie zawsze będzie chciał żyć do końca swoich dni w kraju biedniejszym, niestabilnym od strony różnych regulacji prawno-biurokratycznych. Dlaczego od tego przysłowiowego humanisty, choćby filozofa, nie żąda się praktyk studenckich na IV, V roku? Choćby to miały być praktyki w dowolnej branży, bo przecież trudno znaleźć dla każdego filozofa branżę typowo filozoficzną na rynku pracy (poza kampusem uniwersytetu czy prasą, która i tak już coraz bardziej na psy schodzi). Pamiętam, że najwięcej – pod katem rynku pracy – nauczyłem się i zdobyłem kontaktów właśnie dzięki praktykom i stażom, choć na początku wiele mnie to frustracji i stresu kosztowało. Dlaczego tak mało zachęca się pracodawców, by przychodzili na uniwersytety zawieszać ogłoszenia z ofertami pracy w dowolnym miejscu, na tablicach w budynkach, dlaczego tak mało jest tablic na ogłoszenia sensowne i może nawet mniej sensowne? Przecież uniwersytet jest z definicji forum dla spotkań i dyskusji.
I po trzecie – kondycja rynku pracy. Jaki koń jest, każdy widzi. Owszem, są studia (np. informatyka, niektóre studia inżynierskie), po których można liczyć na sensowną pracę od razu po ich ukończeniu. Ale w większości przypadków to co dostaje się jako ofertę na rynku, bez tzw. znajomości, to ból. Pewnie, że jak ktoś jest zdesperowany, to weźmie wszystko, ale coraz częściej dzieje się tak, że jak jest zdesperowany i dobry + zna język, to wyjeżdża z tego kraju i tworzy PKB gdzieś indziej. Czy tego nikt nie widzi? Ilu dobrych chętnych można znaleźć na ofertę dla lektora-humanisty za dwadzieścia pięć złotych brutto za godzinę, choćby lekcyjną? Wciąż mamy kłopot z kalkulowaniem kosztów pracy. Hydraulik za godzinę kręcenia przy rurach weźmie 100-150 złotych. Pan od glazury trochę mniej, ale też krzywda mu się nie stanie. A humanista czy niehumanista, w każdym razie absolwent, może niegłupi, może z językami obcymi, dostanie 25 PLN brutto z dojazdem do klienta i ma być zadowolony. Coś jednak jest niehalo… I nasz rynek pracy niejednej jeszcze rewolucji potrzebuje i niejedną falę migracji jeszcze przeżyje. Aż żal o tym myśleć i pisać. Ciekaw jestem, co czeka moje dzieci, kiedy będą startować na rynku pracy? No, cóż, będę im odradzał humanistyczne wykształcenie, ale nie obrażę się na nich, jeśli jednak zostaną humanistami – ich życie, ich wybór, mają do tego prawo. Tym niemniej będę na pewno namawiał ich do studiowania – choćby przez jakiś czas – za granicą i nauki obcych języków. No i komputer… Wolę w to inwestować niż w super wypasione smartfony, z którymi pętają się już od podstawówki dzieciaki w tym biednym (?) kraju.
Howgh. To tyle na dziś.